Pakiet Citizens Energy Package Komisji Europejskiej to krok w kierunku większego zaangażowania odbiorców w europejski system energetyczny. Jego nacisk na większy wybór, ochronę i kontrolę po stronie konsumentów pojawia się w istotnym momencie transformacji energetycznej.
Samo stworzenie odbiorcom większych możliwości uczestnictwa to jednak tylko część wyzwania. Równie ważne jest to, aby ten udział był prosty i możliwy do skalowania.
Wraz z coraz większą decentralizacją i zmiennością systemów elektroenergetycznych elastyczność będzie odgrywać coraz większą rolę w bilansowaniu podaży i popytu. Jednocześnie gospodarstwa domowe przestają być wyłącznie pasywnymi odbiorcami energii. Dzięki pojazdom elektrycznym, magazynom energii, instalacjom fotowoltaicznym i pompom ciepła mogą stawać się aktywnymi uczestnikami rynku. Pytanie brzmi: jak przekształcić miliony indywidualnych elastycznych zasobów w sprawnie działający rynek, nie komplikując przy tym korzystania z energii dla odbiorców?
Elastyczność powinna działać w tle
Obecnie elastyczność po stronie gospodarstw domowych wymaga aktywnego zarządzania zasobami przez odbiorców albo korzystania z usług wyspecjalizowanych dostawców, którzy łączą urządzenia i usługi w ramach własnych rozwiązań.
Oba modele mogą wnosić wartość. Żaden z nich samodzielnie nie zapewni jednak skali, której potrzebuje Europa. Większość odbiorców nie chce stawać się uczestnikami rynku energii w sensie handlowym ani poświęcać czasu na decydowanie, kiedy ładować samochód elektryczny lub rozładowywać magazyn energii. Elastyczność powinna działać w dużej mierze w tle. Odbiorcy powinni mieć również możliwość wyboru podmiotu, który zarządza ich elastycznością. Wybór jednego dostawcy nie powinien oznaczać zależności od konkretnego producenta urządzeń, platformy technologicznej czy zamkniętej usługi. Jeśli inny dostawca oferuje lepsze rozwiązanie, odbiorca powinien mieć realną możliwość zmiany.
To zmienia charakter wyzwania. Potrzebne jest spojrzenie wykraczające poza samo podłączanie elastycznych urządzeń. Ważne staje się tworzenie konkurencyjnego rynku usług budowanych wokół tych zasobów.
Interoperacyjność jako element rynku
Nie zaczynamy od zera.
Standardy i protokoły, takie jak EEBUS, Open Automated Demand Response (OpenADR) czy Open Charge Point Protocol (OCPP), już dziś odpowiadają na różne aspekty komunikacji urządzeń, sygnalizowania elastyczności i ładowania pojazdów elektrycznych. Wyzwanie polega na tym, że standardy te obejmują różne części rozproszonego rynku. Kolejnym krokiem powinna być większa konwergencja wokół otwartych, ustandaryzowanych interfejsów. Elastyczny zasób - niezależnie od tego, czy jest nim pojazd elektryczny, magazyn energii, pompa ciepła czy instalacja fotowoltaiczna - powinien móc współpracować z różnymi dostawcami usług poprzez wspólne interfejsy. Ta sama zasada powinna obejmować szerszy rynek, w tym agregatorów, społeczności energetyczne i innych uczestników.
Interoperacyjność może brzmieć jak temat techniczny. Jej skutki są jednak biznesowe.
Gdy dostawcy nie muszą budować własnych integracji dla każdego urządzenia i każdej platformy, bariery wejścia mogą się obniżać. Nowi uczestnicy rynku zyskują więcej przestrzeni do rozwijania usług, a odbiorcy większą swobodę wyboru.
Tworzy to warunki do konkurencji opartej na jakości i wartości usługi, a nie na kontroli nad technologią bazową.
Konkurencja o odbiorcę, nie o kontrolę nad jego zasobami
To rozróżnienie ma znaczenie.
Wartość elastyczności nie będzie wynikać wyłącznie z podłączania coraz większej liczby urządzeń do zamkniętych platform. Będzie powstawać wtedy, gdy elastyczne zasoby będą mogły uczestniczyć tam, gdzie tworzą wartość, a odbiorcy zachowają kontrolę nad tym, kto działa w ich imieniu.
Otwarty rynek elastyczności może umożliwić:
- łatwiejszą zmianę dostawcy przez odbiorców,
- rozwój usług przez nowych uczestników rynku bez konieczności tworzenia dedykowanych integracji dla każdej technologii,
- konkurowanie dostawców jakością usługi, wartością i innowacyjnością,
- udział elastycznych zasobów w szerszym zakresie rynków i usług.
To właśnie w tym miejscu projektowanie rynku energii i architektura technologiczna powinny się ze sobą łączyć. Pakiet Citizens Energy Package wyznacza kierunek, przyznając odbiorcom większą rolę w transformacji energetycznej. Realizacja tej ambicji będzie wymagała więcej niż pojedynczych technologii czy nowych produktów elastyczności. Potrzebne są struktury rynkowe i fundamenty technologiczne, które sprawią, że udział odbiorców będzie prosty.
Od technicznej elastyczności do skalowalnego rynku
W rozmowach prowadzonych w sektorze energii coraz częściej widać przesunięcie dyskusji: od pytania, czy elastyczność gospodarstw domowych jest technicznie możliwa, do pytania, jak wdrożyć ją praktycznie i na dużą skalę.
Otwarte interfejsy i interoperacyjność powinny być centralnym elementem tej rozmowy. Europa potrzebuje nie tylko większej liczby dostawców usług elastyczności. Potrzebuje rynku, na którym dostawcy mogą konkurować o możliwość obsługi odbiorców bez konieczności przejmowania zamkniętej kontroli nad ich zasobami.
Jeśli uda się dobrze zbudować ten fundament, elastyczność może stać się czymś więcej niż zbiorem pojedynczych projektów technologicznych. Może rozwinąć się w konkurencyjny rynek, który daje odbiorcom realny wybór, a jednocześnie pomaga systemowi energetycznemu lepiej wykorzystywać coraz bardziej rozproszone zasoby.
Szansa ma więc zarówno wymiar techniczny, jak i biznesowy: uprościć elastyczność dla odbiorców, a jednocześnie stworzyć warunki dla skalowalnych usług i modeli biznesowych.
Właśnie w ten sposób elastyczność po stronie odbiorców może przejść od obiecującej koncepcji do praktycznego elementu europejskiego systemu energetycznego.